Skórka nie warta wyprawki
Kilka dni temu prezydent Bytomia Mariusz Wołosz nakrzyczał na parlamentarzystów podczas posiedzenia Sejmowej Komisji Finansów Publicznych. Poszło o informację Ministra Finansów o projektowanych przyszłorocznych dochodach jednostek samorządu terytorialnego. Do kwestii informacji wrócę jeszcze w dalszej części tekstu. Najpierw pozwolę sobie na krótką refleksję nad postępowaniem prezydenta Wołosza. Jestem przecież mieszkańcem Bytomia.
Wydarzenie z udziałem prezydenta Bytomia stało się niezwykle popularne wśród polityków prawicy. Nawet znany były pensjonariusz aresztu śledczego, poseł Dariusz Matecki reklamował sejmowe wystąpienie Mariusza Wołosza. Z radością podkreślał, że krytykę rządzących wygłosił prezydent miasta wybrany z listy Koalicji Obywatelskiej. Zatroskanie planem przyszłorocznych miejskich dochodów wydaje się zrozumiałe, ale powstaje pytanie, dlaczego prezydent Wołosz wybrał taką właśnie formę ekspresji? Jeśli Mariusz Wołosz zamierza w 2027 r. wystartować do parlamentu z listy Konfederacji to niewątpliwie zbliżył się za zamierzonego celu. Jeśli jednak liczy na korzystną zmianę dla Bytomia to pokrzykiwanie na sejmowej komisji raczej do celu nie zbliża. A może, jak to obecnie jest w zwyczaju, chodzi o wzbudzenie emocji i to bardziej w Bytomiu niż wśród polskich parlamentarzystów? Chociaż poseł Matecki został niewątpliwie wzbudzony. Cóż, moim zdaniem skórka nie warta wyprawki.
A teraz wróćmy do informacji Ministra Finansów. Jak co roku, przed przedstawieniem projektów budżetów na rok następny wszystkie jednostki samorządu terytorialnego otrzymują od Ministra Finansów informację o kwotach przyszłorocznych udziałów w podatkach PIT (osoby fizyczne) i CIT (osoby prawne) oraz o kwocie subwencji ogólnej, na którą składa się pięć części: podstawowa, oświatowa, wyrównawcza, rekompensująca i drogowa. W tym roku okazało się, że są w naszym kraju miasta, które w przyszłym roku zanotują albo spadek dochodów budżetowych albo przyrost dochodów poniżej planowanej inflacji. Dla Bytomia, wspomniana informacja zapowiada wzrost wpływów z podatku PIT o 9 %, z podatku CIT o 21,3 %, za to spadek subwencji o 48 %, co w sumie daje spadek dochodów budżetowych o 0,3 %. Jeśli do tego dołożyć planowany poziom inflacji to mamy pełny obraz nadchodzącego kryzysu. Podobna sytuacja dotyczy przynajmniej kilkunastu średnich i małych miast. Za to są też miasta, zwłaszcza duże, które odnotują znaczący wzrost dochodów.
Polski system finansowania jednostek samorządu terytorialnego od początku XXI wieku, dzięki tzw. ustawie Uczkiewicza, funkcjonował w miarę sprawnie. Został jednak zdemolowany przez Polski Ład wdrożony przez rząd premiera Morawieckiego. Z grubsza rzecz biorąc próbowano wtedy zastąpić dochody własne dotacjami wręczanymi przez polityków Prawa i Sprawiedliwości, co było zaprzeczeniem idei samorządu terytorialnego. Efektem był chaos i bałagan. Próby naprawy systemu wdrażane przez rząd premiera Tuska jak widać są mało skuteczne. Można się także domyślać, iż cześć problemów bierze się z korygowaniem błędów pozostawionych w bazie podatkowej przez poprzednią ekipę. Niejasna jest także podstawa statystyczna obecnych wyliczeń Ministerstwa Finansów. Dlatego Związek Miast Polskich zwrócił się o przedstawienie danych źródłowych. W konsekwencji każdy szarpie w swoją stronę i jak się okazuje ekipa z bytomskiego ratuszu kiepsko sobie z tym radzi.
Niewątpliwie w tej sprawie nie ma już miejsca na rozmowy ekspertów. Sprawę można pozytywnie załatwić już tylko na szczeblu politycznym. W końcu problem nie dotyczy tylko Bytomia. Takie rozmowy się toczą, ale czy będą skuteczne tego nie zgadnę. Dlatego mogę zrozumieć zachowanie prezydenta Wołosza podczas posiedzenia sejmowej komisji tyle, że nie jest to forum, na którym można załatwić taką sprawę. W tym sensie to był jednak dowód bezradności. A więc skórka nie warta wyprawki.